Re: Paliwo XXIw?

galtomone napisał:

> A dlaczego to niby obled?

> Chcesz sie truc, rob to prywatnie zebys potem nie moiwl ze cie panstwo/szkola n

> amawialy.

Tu sie zgadzamy. O ile wiem, to zakupy w szkolnych sklepikach odbywaja sie za prywatne pieniadze (rodzicow) i nikt do nich nie przymusza.

Widzisz, @galtomone, tu wychodzi to samo socjalistyczne skrzywienie co przy dyskusji o opiece zdrowotnej w innym oftopikowym watku. Od dbania o zdrowe jedzenie dla dzieci sa rodzice. Nikt inny, tylko rodzice. Bo dzieci sa rodzicow, a nie kraju, spoleczenstwa, szkoly czy kogo tam jeszcze. I to rodzicow obowiazkiem jest wpoic pewne nawyki, w tym zywieniowe. Tego nie zalatwia sie ustawa, gdyz ustawa taka to nieproporcjonalne do celu ograniczenie wolnosci obywateli. Rodzice maja sami dbac o drugie sniadanie dla dzieci, a nie dawac kase na zakupy w sklepiku, to rodzice maja prawo glosu w sprawie tego, co ma byc w sklepiku oferowane i powinni z tego sprawa korzystac.

I zgadzamy sie co do tego, ze jak ktos sie chce truc, to prosze bardzo. ergo: niech kupuje czipsy i batoniki i niech potem zdycha. Pula genowa ludzi poprawi sie dzieki usunieciu z niej takiej bzdurnej informacji genetycznej.

Moje dzieci cole pija sporadycznie, a snickersow i takich tam prawie na oczy nie widza. Jak to osiagnac? Bardzo prosto: tego sie nie kupuje, wiec w domu tego nie ma NIGDY. Czasem, jak siedzimy w knajpie, zamowia sobie to, co chca, moze byc nawet cola. raz-dwa razy na miesiac szklanka coli to nie jest problem. Moje dzieci codziennie dostaja do szkoly warzywa lub owoce. Czy je zjadaja? Roznie bywa, ale jak nie te warzywa i owoce, to nie beda niczego jadly. Mozna? Mozna.



Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.